Koncertem dyrygowała postawna Murzynka, ona także akompaniowała śpiewakom na

Wszystko umilkło.

Jaką poda wymówkę? Jak ukryje zapach seksu, alkoholu i innej kobiety? Skurwiel, zanim wróci do domu, zatrzyma się pewnie w motelu, ogoli, weźmie prysznic i obmyśli jakieś kłamstwa. Zresztą niewykluczone, że żona już wie. Może tylko nie chce spojrzeć prawdzie w oczy, nie dopuszcza myśli, że mąż zrobił skok w bok. Dwa snopy światła zalały zarośla i Atropos zamarła z bijącym sercem. Ale on jej nie widział, uciekał w pośpiechu. Zawarczał silnik i luksusowy samochód ruszył z kopyta, mężczyzna zacisnął dłonie na kierownicy, cofnął pośpiesznie i zazgrzytał kołami na żwirze. Sugar stała w drzwiach w rozchylonym szlafroku, z resztkami szminki na ustach. Uniosła rękę i zastygła w daremnym oczekiwaniu na jakiś gest z jego strony. Może pośle jej całusa? Żałosna, niedopieszczona cipa. Nie wiedziała, że jego już tu nie ma, że właśnie obmyśla alibi, gotów natychmiast zmyć z siebie najmniejszy ślad jej zapachu i dotyku. Cała ta scena przyprawiła Atropos o mdłości. Ale niedługo to się skończy. Dni i miłosne noce Sugar są już policzone. Atropos sięgnęła do kieszeni i poczuła nić - życie Sugar jest odmierzone i wkrótce zostanie przecięte. To tylko kwestia dni. Atropos, zadowolona z siebie, już chciała wracać do samochodu, kiedy usłyszała głos Sugar. - Chcesz wyjść? Atropos przeszły po plecach ciarki. - No, chodź... - Sugar otworzyła szerzej drzwi i z przyczepy wyskoczył pies. Ogromna bestia o mocnym karku i potężnej piersi. Cholera! Atropos zamarła. Pies uniósł nos i zaczął węszyć. Wstrzymała oddech. Pies zawarczał. Gapił się w jej stronę. O, nie, tego nie było w planie. Atropos sięgnęła powoli do kieszeni i zacisnęła palce na nożyczkach chirurgicznych. - Caesarina! Szybko! Wysikaj się i chodź! - Sugar stała niecierpliwie w drzwiach, przytrzymując ręką poły szlafroka. Bestia spojrzała na Sugar, pochyliła głowę, znów warknęła i ruszyła w stronę krzaków. - Caesarina, stój! Serce uciekło Atropos w pięty. Niedobrze... Cała spocona znów sięgnęła do kieszeni. Znalazła komórkę i wcisnęła klawisz z zaprogramowanym numerem. Pies był coraz bliżej, szczerzył białe zębiska i gapił się błyszczącymi ślepiami prosto w krzaki. - Na miłość boską, chodź! - wołała Sugar, wpatrując się w zarośla, które zaczynał rozjaśniać świt. Niedługo Atropos straci swoją kryjówkę. - Coś ty tam znalazła? Szybciej, szybciej. Dzwoń, cholera. - Caesarina? W przyczepie głośno zadzwonił telefon. - Kto, do diabła...? - zapytała Sugar i weszła do środka, a Atropos zaczęła się powoli cofać. Wyszła z krzaków, zeszła po łagodnym pagórku i przeskoczyła przez ogrodzenie, aby dostać się do swojego samochodu. Przez cały czas nie spuszczała z oczu zbliżającego się psa. Wrzuciła telefon do kieszeni i zaczęła w niej grzebać... na pewno tu jest... przecież nie zapomniała... - Halo? - usłyszała w telefonie głos Sugar. Atropos cofała się coraz szybciej, pies zaczął biec. Już ją doganiał.
zabić.
Nic.
Ale nie podda się bez walki, do cholery. Nie odda go walkowerem.
Nasłuchiwał.
zabójstwem, które na pierwszy rzut oka jest identyczne ze zbrodnią sprzed dwunastu lat?
wypytując o gościa, którego ledwie zna.
wrażenie, że śmierć czai się w pobliżu. Trzymając się wspornika, wołał jąraz za razem, ale w
– Właściwie to tak, chciałabym. I jeszcze jedno. Ten sacharynowy uśmieszek? Nie działa.
bagaży. Hałaśliwi, nieświadomi mojej obecności, zaganiają dzieci i pilnują laptopów i
wewnętrzne podwórze – kwadrat otoczony z dwóch stron rzędem drzwi do pokojów. Na
odebrał po trzecim sygnale.
- A są jakieś inne? Jeśli będziesz czegoś potrzebował, nie dzwoń. - W mgnieniu oka
Ale teraz okazywał zdenerwowanie.

nową Millę, a do tej starej nie było powrotu. Zawsze będzie lubiła się

David zatrzymał ją w drzwiach, obrócił do siebie i mocno

- Chodzi o to - ciągnęła Milla - że aktywnie szukam informacji o
- Podrzuć jej jeszcze kilka fałszywych tropów - zaproponowała.
dwudziestej drugiej trzydzieści, to oni muszą być na miejscu
najbardziej typowej o tyle, że w przypadku rozwodu Rip nie musiałby
sobie dziadka. A potem również samego Diaza.
Dotyk tego silnego ciała wywołał w Milli kolejną falę gorących
Ale ostatecznie nie pozwoliła sobie na to. David nie był już jej
Może ośmieliła ją trochę obecność drugiej kobiety, bo w końcu
dzieje.
syna, czemu oni mieliby być inni?
- Mała księżniczka nazywa się Cameron Rose, czyli Cammy. A
nimi, była nie do przeskoczenia. Diaz zdradził ją w najgorszy i

©2019 ten-daleko.wolomin.pl - Split Template by One Page Love